Vladimir Julii May Jonas to jeden z najgłośniejszych debiutów literackich ostatnich lat – powieść psychologiczna, która wzbudziła ogromne zainteresowanie czytelników i krytyków na całym świecie.
Julia May Jonas w swojej książce Vladimir (tłum. Olga Mysłowska) opowiada o pożądaniu, władzy, moralności i hipokryzji w środowisku akademickim po erze #MeToo. Idealna lektura dla czytelników ceniących odważne i wciągające historie o relacjach damsko-męskich, o miłości i obsesji, a także o rolach społecznych, w które wszyscy jesteśmy uwikłani.
Vladimir to historia błyskotliwej profesorki literatury, która musi zmierzyć się ze skandalem wokół swojego męża, a jednocześnie sama wikła się w obsesyjną fascynację młodym pisarzem, który pojawia się na kampusie.
Powieść, o której cały świat mówi: trzeba ją przeczytać!
Vladimir to także przenikliwy portret kobiecej ambicji, gniewu i potrzeby kontroli. Julia May Jonas z chirurgiczną precyzją analizuje mechanizmy władzy i pożądania, tworząc historię, która wciąga i elektryzuje od pierwszego zdania.
Debiut Julii May Jonas został entuzjastycznie przyjęty przez światowe media:
Aktualna, błyskotliwa, mrocznie zabawna.
People
Uwodzicielsko wywrotowa.
USA Today
Narracja Jonas jest dziełem sztuki.
The Washington Post
Na podstawie książki powstał serial z Rachel Weisz i Leo Woodallem w rolach głównych, który można obejrzeć na Netflixie.
Fragment powieści Vladimir
Widać było wyraźnie, że mój towarzysz znajdował się w sprzyjającym stanie emocjonalnym oraz w stanie upojenia alkoholowego. Jeśli przejdę do realizacji kolejnych etapów mojego planu, to prawdopodobnie zakończy się on pomyślnie. Czy właśnie tego chcę? Wyobraziłam sobie alternatywne zakończenie: odwożę go do domu, wysadzam na progu, patrzę, jak wchodzi do środka, a na moją pierś spada bomba pustego smutku, bo wiem, że najprawdopodobniej już nigdy nie nawiążemy takiego porozumienia jak teraz. On sobie znajdzie bardziej odpowiednich znajomych, innych rodziców w podobnym wieku, „ten seksowny plac zabaw”, jak to ujęła Grace Paley. Ja się zestarzeję, przyzwyczaimy się do siebie, na zebraniach wydziału będziemy sobie działali na nerwy, a nasze interakcje ograniczą się do przelotnych zbolałych uśmiechów wymienianych na korytarzu, mówiących „jestem taka zajęta” – to samo, co mam z Davidem. Nie, tego bym nie zniosła. Pozwoliłam sobie przyjrzeć mu się uważnie, spojrzeć prosto w twarz, z ciepłem i czułością: kochałam jego zapuchnięte oczy, szerokie pory na brodzie, ostre włoski wystające z nosa, jego zwątpienie, jego potrzebę uwagi…
– Chcę ci coś pokazać – powiedziałam, jakbym wyznawała najskrytszy sekret. – Czy mogę cię gdzieś zabrać? Odparł, że to brzmi tajemniczo, że zaintrygowałam go i że pojedzie ze mną wszędzie, gdzie będę chciała. – Już dawno nie czułem takiej swobody – westchnął ciężko. – Pamiętasz taką bajkę, w której jakiś żołnierz albo książę, albo żebrak, już nie pamiętam kto, pozakładał na siebie żelazne obręcze, żeby mu serce nie pękło z żalu?
– Przestań – powiedziałam. – Myślałam niedawno o tej historii.
– Czasem właśnie tak się czuję. Jakbym musiał się opasać żelaznymi obręczami, żeby się trzymać. Dla mojej córki, dla mojej żony. Muszę iść do łazienki.
Odszedł chwiejnym krokiem od stołu. Ja wypiłam jeden kieliszek, a on całą resztę. Nasze sałaty i minestrone – żadne tam paluszki chlebowe, bo Vlad ogranicza węglowodany – nie byłyby w stanie skutecznie wchłonąć tyle wina, które podawali tu zaskakująco mocne – miało aż 15,5 procent. (Nie tak dawno rzadko można było trafić na wino mocniejsze niż 11 procent; jednak w ciągu ostatniej dekady jakoś tak się stało, że ludzie na całym świecie zgodnie uznali, że potrzebujemy upijać się szybciej i taniej). Znów wspomniał o swojej „żonie”. „Moja żona”. „Moja”.
Sprawdziłam telefon. Miałam jedno nieodebrane połączenie od Johna, który jednak nie nagrał się. Wysłał mi zdjęcie kanapek ładnie poukładanych na tacy z komentarzem: „Podczas egzekucji zostanie podany poczęstunek”.
Poszukałam w internecie bajki o żelaznych obręczach i okazało się, że był to szczegół z Żabiego króla braci Grimm. Kiedy w bajce książę zostaje zamieniony w żabę, jego służący pogrąża się w takiej rozpaczy, że każe sobie opasać tors trzema żelaznymi obręczami. Gdy jego pan za sprawą pocałunku odzyskuje ludzką formę, służący wiezie książęcą parę z powrotem do domu i jest tak szczęśliwy, że obręcze pękają. Dziwny detal – służący, który tak bardzo kocha swojego pana. Jest w tym jakiś element homoerotyczny, jednak przede wszystkim mamy do czynienia z symbolem opresji. Zapłaciłam rachunek, zanim Vlad zdążył wrócić. Zgasiłam jego protesty, mówiąc, że to nie ja oszczędzam na kolejną ratę za dom. Kiedy zbieraliśmy swoje rzeczy, właściciel włączył taneczną muzykę kubańską, na co Vlad przyjął sztywną pozę i krokiem cza-czy wytańczył się na zewnątrz.
Książkę Vladimir zamówicie na kulturalnysklep.pl, ebook na publio.pl
Julia May Jonas – Vladimir – premiera 8 kwietnia 2026, Wydawnictwo Agora