Dolina czarownic Michała Zgajewskiego to połączenie klasycznego kryminału noir z górskim klimatem i elementami lokalnego folkloru.
Dolina czarownic jest czwartą częścią serii o Detektywie Norbercie Krzyżu. To historia o winie, tajemnicach i wyborach, które mogą kosztować wszystko. Propozycja idealna dla tych osób, które szukają intensywnego kryminału z wyrazistym bohaterem, gęstą atmosferą i tajemnicą zakorzenioną w lokalnych legendach.
Norbert Krzyż postanowił zostawić za sobą brudne interesy. Ma córkę i wystarczająco dużo problemów z przeszłości. Jednak przeszłość nie daje o sobie zapomnieć – zwłaszcza gdy wraca sprawa, która od lat nie daje mu spokoju. W jej rozwikłaniu pomaga Klaudia Piekarz, testerka wierności.
Sytuacja komplikuje się dramatycznie, gdy w deszczowej scenerii Doliny Zimnika policja odnajduje ciało Klaudii. Wszystko wskazuje na to, że Norbert Krzyż był ostatnią osobą, która miała z nią kontakt. Czy to tylko niefortunny zbieg okoliczności, czy ktoś celowo próbuje wrobić detektywa w morderstwo?
Mroczne sekrety, legendy i niebezpieczeństwo
Śledztwo szybko nabiera tempa i prowadzi Krzyża w głąb tajemniczej doliny u stóp Skrzycznego. To miejsce, gdzie od pokoleń krążą opowieści o czarownicach, a mieszkańcy milczą jak zaklęci. Trop prowadzi do owianego złą sławą Czarnego Domu – miejsca, o którym lepiej nie mówić głośno.
Z każdą kolejną godziną napięcie rośnie. Gangsterzy depczą Krzyżowi po piętach, ostrzeżenia przestają być subtelne, a granica między prawdą a legendą zaczyna się zacierać.
Fragment książki Dolina czarownic
Ze Szczyrku pojechałem do Doliny Zimnika. Bocznymi drogami zajęło to dwadzieścia parę minut. Zatrzymałem się na parkingu przy szlaku na Skrzyczne. Tu akurat zaczynało się strome podejście, ale od strony Szczyrku można wjechać kolejką.
Taką właśnie przejażdżkę obiecałem Jessice. Niestety, nieprędko się to zdarzy. Po morderstwie Klaudii nie będę przecież przyjeżdżać tu z córką na spacerki. Są inne miejsca, które nie kojarzą mi się ze zwłokami. Choć w okolicy jest ich już coraz mniej.
Poszedłem do siedziby nadleśnictwa. Gdy pokazałem legitymację prywatnego detektywa, szybko mnie spławili. Poza tym i tak nic nie słyszeli, ani w nocy, ani nad ranem. Wszystko już powiedzieli policji i ogólnie dali mi do zrozumienia, że mają swoje sprawy.
Wróciłem do auta i wjechałem w głąb doliny, ignorując zakaz. Gdzieniegdzie przy drodze stały pojedyncze domy. To tam miałem zamiar popytać. W większości zamknięte na cztery spusty, ale w końcu zastałem kogoś, kto zechciał porozmawiać.
Niewielki domek znajdował się przy lewej odnodze drogi przecinającej dolinę. Tuż obok potoku, który robił sporo hałasu. A poza tym było cicho. Tak cicho, jak potrafi być tylko w lesie. Przed wejściem stała czarna terenówka. Za budynkiem zdążyłem dojrzeć fragment wiaty na samochód, ale obserwację przerwał mi kobiecy głos.
– Pan z gminy?
Zaprzeczyłem. Pokrótce wyjaśniłem powód wizyty.
Kobieta pokiwała głową.
– Cały pan przemoczony. Proszę wejść.
– Jeśli to nie problem.
– Żaden. Kawy się napijemy. Mieszkamy tu z mężem od sześciu lat. Heniek uparł się, żeby zamieszkać w głuszy i jemu się podoba. Zresztą to jego tereny. – Zrobiła minę, jakby to była najgorsza wada męża. – Ja jestem miastowa, z Katowic, i nadal się nie mogę przyzwyczaić. Ale gdy czasem sarny rano podchodzą pod okno, to serce się raduje.
Usiadłem przy stole w niewielkiej kuchni.
Kobieta miała na sobie ciemny polar i jeansowe spodnie. Co chwilę odgarniała z twarzy długie pasma włosów w kolorze wściekłej marchewki. Przedstawiła się jako Anna Gluza. Jej łagodną twarz pokrywały delikatne zmarszczki, najbardziej widoczne na czole. Obstawiałem, że może mieć koło pięćdziesiątki.
Włączyła ekspres przelewowy, a ja wyjrzałem przez okno.
Widziałem tylko ścianę ciemnego lasu. Wiata na samochód, którą chciałem obejrzeć, musiała stać po drugiej stronie.
Gluza nie była zdziwiona moją wizytą. Miałem nawet wrażenie, że cieszy ją nasza rozmowa. Albo dobrze udawała. W sumie nigdy nie wiadomo. Przynajmniej w moim zawodzie.
– Policja już tu była – powiedziała. – Dzielnicowy zadawał pytania. Nic nie słyszałam, bo w nocy śpię. Heniek też nic nie usłyszał, a on ma problemy ze snem. Czasem wychodzi na papierosa w środku nocy. – Przewróciła oczami. – Pali jak smok… – urwała i posłała mi czujne spojrzenie. – Choć to się wydarzyło kawałek dalej, to mogliśmy nie słyszeć.
Postawiła przede mną filiżankę z gorącą kawą, a po chwili talerz z ciastkami. Od rana nic nie jadłem, więc rzuciłem się na nie łapczywie. Po trzecim trochę zwolniłem.
– Straszna zbrodnia. – Pokręciła głową. – Kto mógłby coś takiego zrobić? To jakaś bestia.
Chciałem odpowiedzieć, ale miałem pełne usta. Może to i lepiej, bo co sensownego można dodać w takiej sytuacji?
Zmieniłem temat.
– W drodze do pani minąłem kilka domów. Wszystkie
zamknięte. Rozumiem, że to domy letników?
– Tak. Czasem przyjeżdżają też w weekendy. Głównie jednak w wakacje. I takie coś to rozumiem. A nie jak my. Siedzimy w głuszy cały czas.
– A pani mąż? Nie ma go?
– Pojechał do miasta. Niby na zakupy. – Machnęła ręką. –
Henryk zmienił się z biegiem lat. Bardzo zamknął się w sobie. Ale co ja tu panu będę o nas opowiadać. A u Józka Cymrzyka pan był?
– Nie.
– To nie ma sensu jechać. – Upiła łyk kawy.
– Czemu?
– On taki trochę dziwny jest. – Gluza postukała palcem w policzek. – Zapomniałam o nim powiedzieć policji. A przecież on mieszka najbliżej… Jak to się mówi? – Pochyliła się w moją stronę. – Miejsca zbrodni? Tak. Najbliżej miejsca zbrodni.
– Pewnie policja już u niego była.
– Jeśli im otworzył. To trochę dziwak.
– Dziwak?
– No mówiłam, że dziwny. Mieszka tu od paru lat, tak gdzieś od pandemii. Albo wcześniej. Nie wiem. Żona mu umarła, córka ponoć zniknęła, a on zdziczał w tym lesie. – Znów odgarnęła pasmo włosów. – Boże, żebym tylko ja tu nie zwariowała.
Podniosłem się, łakomie patrząc na ciastko.
Z kieszeni wygrzebałem wizytówkę i zostawiłem na stole.
– Proszę do mnie dzwonić.
– Gdyby mi się coś przypomniało? – Starała się zachować powagę, ale jej oczy śmiały się do mnie.
– Tak. Albo gdyby zauważyła pani coś podejrzanego w okolicy.
– Sarny pod oknem się nie liczą?
– Nie. – Odwzajemniłem uśmiech i ruszyłem do drzwi.
– Ładna wizytówka.
Pokiwałem głową.
Mufin, mój specjalista od nowych technologii, w końcu się ogarnął i za pomocą sztucznej inteligencji wygenerował nowy wzór. Poprzednie, te z czarnymi krzyżami, wzbudzały w klientach strach. Zwłaszcza ci starsi byli przekonani, że reprezentuję zakład pogrzebowy.
Nowe wizytówki miały delikatny motyw górski i dyskretną czcionkę. Wyszło bardzo elegancko.
Książkę Dolina czarownic można zamówić na stronie kulturalnysklep.pl , ebook i audiobook na publio.pl
Poznaj całą serię Michała Zgajewskiego o Detektywie Norbercie Krzyżu!
Strażnik jeziora – pierwszy tom, premiera 28 lutego 2024, Wydawnictwo Agora
Ciemność żyje w nas – drugi tom, premiera 14 sierpnia 2024, Wydawnictwo Agora
Wołanie umarłych – trzeci tom, premiera 12 lutego 2025, Wydawnictwo Agora
Dolina czarownic – czwarty tom, premiera 8 kwietnia 2026, Wydawnictwo Agora
Każdą część serii o Detektywie Norbercie Krzyżu można czytać samodzielnie.