Niech to szlak! Kronika śmierci w górach
Bartłomiej Kuraś
Premiera 16. września 2020

Tatry to góry, które dla wielu są pasją, a nawet miłością. Ale potrafią też być okrutne i zabójczo niebezpieczne. Mało kto poznał je przez ostatnie ćwierć wieku z tylu stron, co Bartłomiej Kuraś. W 1998 r. został korespondentem „Gazety Wyborczej” w Zakopanem i do dziś tam wraca, by pisać o swoich kochanych górach. Stworzył ponad 400 artykułów o Kasprowym Wierchu. Pisał o samym szczycie, ale też o sprawie kolejki, jej modernizacji, rozbudowy, protestach, prywatyzacji. Twierdzi, że najbliższa jest mu przyroda. O niej lubi pisać najbardziej, bo to daje mu największą satysfakcję, choć nawet wtedy trafiają się wstrząsające tematy. Dlatego Niech to szlak. Kronika śmierci w górach Bartłomieja Kurasia to historia Tatr opisana przez pryzmat wypadków w górach. To także malownicza panorama pięknej i groźnej zarazem tatrzańskiej przyrody i dzikich zwierząt.

Historia Tatr przez pryzmat najgłośniejszych wypadków

Pierwszy przypadek porażenia piorunem, morderstwa na szlaku, ofiary lawin, ratownicy oddający życie za turystów, grotołazi, którzy utknęli w jaskiniach. Jeśli myślicie, że mrożące krew w żyłach historie wydarzają się tylko na ośmiotysięcznikach to jesteście w błędzie. Bartłomiej Kuraś stopniowo buduje napięcie opowiadając historię Tatr przez pryzmat najgłośniejszych wypadków i tajemniczych zaginięć. Chwilę później zaś malowniczo szkicuje panoramę pięknej i groźnej zarazem tatrzańskiej przyrody oraz dzikich zwierząt. Te ostatnie – ze względu na pandemię – zdołały w tym roku odetchnąć od turystów. Bywało bowiem, że niedźwiedzie które znajdowały jedzenie u turystów, trzeba było odławiać do ogrodu zoologicznego, gdzie wkrótce umierały. By następnych nie spotkał podobny los, Filip Zięba – obecny wicedyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego (TPN) – strzelał do nich gumowymi kulami. Nie uchroniło to jednak młodego niedźwiadka od ukamienowania z rąk turystów. 

Ta książka jest po to, by ludzie nie szli po śmierć. Jeśli choć jeden z czytelników zawróci ze szlaku, widząc czarne chmury na Tatrami, będzie to dla mnie największa nagroda – mówił autor Niech to szlak w jednym z wywiadów. 

Statystyki TOPR

Tatrzański Park Narodowy odwiedza rocznie ponad 3 mln turystów, a liczba wypadków z ich udziałem wciąż rośnie. Ze statystyk TOPR wynika, że w samym rejonie Orlej Perci dochodzi do 12% wszystkich śmiertelnych wypadków w Tatrach. To prawie dwa razy więcej niż na Giewoncie i blisko trzy razy więcej niż na Rysach. 

Dajcie nam szansę Was uratować!

O bezpieczeństwo turystów w górach, z narażeniem własnego życia, od ponad wieku dbają ratownicy TOPR. Zajmują oni w książce Kurasia wyjątkowe miejsce. Trud ich pracy autor opisuje m.in. słowami Andrzeja Maciaty z Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego:

Ludzie, zlitujcie się, dajcie nam szansę was uratować!!! (…) śmigłowiec nie lata we mgle i w nocy. Ratownicy nie są supermenami, którzy w momencie zawiadomienia teleportują się obok was”. 

Nie dziwi mnie, że Bartek napisał książkę tatrzańską, w znacznej mierze poświęconą ratownikom i TOPR. Bo trudno byłoby pisać o wypadkach w Tatrach, nie przywołując ratowników, którzy od stu dziesięciu lat niosą pomoc ludziom jej potrzebującym. Cieszy mnie, że przytoczone opisy wypadków to wskazówki, jakich błędów się wystrzegać, by nie doprowadzić do wypadku w górach. 

Dlatego bardzo polecam przeczytanie książki tym, którzy zaczynają przygodę z górami, by najpierw nabyli trochę górskiej wiedzy, a dopiero potem wyruszali na tatrzańskie szlaki zdobywać doświadczenie. Zachęcam do lektury również tych, którym się wydaje, że o górach już wiele wiedzą, bo po jej przeczytaniu tej górskiej wiedzy jeszcze przybędzie, trochę się ona lepiej utrwali i uporządkuje. Na koniec polecam ją tatromaniakom, bo jest w niej zawartych wiele ciekawostek, no i  wypada ją mieć w swojej tatrzańskiej biblioteczce. 

Bartkowi – autorowi – dziękuję, że przybliża czytelnikom pracę ratowników TOPR, nieraz bardzo trudną i niebezpieczną, a patrząc na wzrastającą z każdym rokiem liczbę wypadków, bardzo potrzebną.

Adam Marasek, były vice naczelnik TOPR


Tagi: ,

Share This