29 września 2026

„Bruno Schulz" Benjamina Balinta

Udostępnij post

Książka Bruno Schulz. O artyście, jego zabójcy i uprowadzeniu historii to wciągająca opowieść, która ujawnia nieznane fakty.

Benjamin Balint ukazuje historię Brunona Schulza – jednego z najbardziej niezwykłych pisarzy XX wieku, który po śmierci stał się bohaterem międzynarodowego sporu o dziedzictwo i własność dzieł sztuki.

Benjamin Balint zabiera nas w fascynujące śledztwo śladami Brunona Schulza i jego zaginionych murali. To opowieść o sztuce, która miała ratować życie, dziełach uznanych za bezpowrotnie utracone i ich spektakularnym odnalezieniu sześćdziesiąt lat później. Ale także o pamięci, tożsamości i sporze o to, kto może być strażnikiem dziedzictwa ludzi zamordowanych w czasie Holokaustu.

To historia niezwykła jak twórczość Schulza

Podczas II wojny światowej Bruno Schulz, pisarz i grafik z Drohobycza, znalazł się pod opieką oficera SS, dla którego wykonywał prace artystyczne. Sztuka stała się jego przepustką do przetrwania. W willi Landaua namalował niezwykłe murale, które po wojnie zaginęły. Po sześćdziesięciu latach zostały odnalezione, a następnie potajemnie wywiezione do Jerozolimy. Ich los doprowadził do międzynarodowego sporu o własność i prawo do dziedzictwa Schulza.

Ta książka to inne spojrzenie na Schulza

Książka „Bruno Schulz” pozwala spojrzeć na Schulza inaczej niż przez szkolne lektury. To nie jest kolejna biografia wielkiego pisarza. Balint pokazuje Schulza jako artystę uwikłanego w historię, żydowską i polską kulturę i gwałtownie zmieniającą się rzeczywistość XX wieku. Człowieka, który urodził się jako Austriak, żył jako Polak i zginął jako Żyd, pozostając – jak sam to ujmował – obywatelem republiki marzeń.

Książka Bruno Schulz łączy historię literatury ze sztuką

Ta fascynująca opowieść łączy historię literatury z opowieścią o sztuce i zagadką zaginionych dzieł. Poszukiwanie murali staje się punktem wyjścia do odkrywania kolejnych warstw życia Schulza i świata, który po jego śmierci niemal całkowicie zniknął. To książka o tym, co dzieje się ze sztuką, kiedy jej twórcy już nie ma – i kiedy wokół jego dzieł zaczynają ścierać się różne pamięci, historie i prawa.

Pytania, które stawia pozostają wciąż aktualne. Czy dzieło sztuki powinno należeć do miejsca, w którym powstało? Czy można mówić o „własności” dzieł artysty zamordowanego w Holokauście? Kto ma prawo przechowywać, chronić i interpretować dziedzictwo ofiar? Benjamin Balint nie daje łatwych odpowiedzi – rekonstruuje historię i pozwala czytelnikowi zmierzyć się z jej paradoksami.

Fragment książki:

W czasie Holokaustu Bruno Schulz, polski artysta i pisarz żydowskiego pochodzenia, został zmuszony przez nazistów do udekorowania ścian pokoju dziecięcego w zajętej przez SS willi w Drohobyczu. Na długo przed wybuchem wojny Schulz rysował niepokojące sceny o masochistycznym wydźwięku, przedstawiające mężczyzn pełzających u stóp kobiet. I to te rysunki przesądziły o jego losie. Zainteresowały – wychowanego przez żydowskiego ojczyma – oficera SS i sadystę. Ten człowiek stał się w Drohobyczu „diabłem stróżem” Schulza. W tej niełatwej relacji sztuka była walutą, za którą artysta kupował kolejne dni życia. Kiedy stałem przed jego malowidłami w Jad Waszem, nie mogłem nie wyobrażać sobie artysty wyzutego z sił witalnych, zmuszonego do schlebiania fantazjom swego pana, lawirowania między Lebensraum a Todesraum (przestrzenią życia i przestrzenią śmierci), któremu co chwila przypominano o żałosnym statusie więźnia wroga chcącego go odczłowieczyć. Zastanawiałem się, czy odmalował na nich swoje pragnienie odzyskania kontroli nadopowieścią o własnym życiu, odzyskania godności. (Jednym z terminów w nazistowskim słowniku nienawiści wobec Żydów było słowo entwürdigen – poniżać, hańbić – samo w sobie będące aktem przemocy wobec ludzkiej godności). „Już z natury nie jestem stworzony na to – pisał o sobie Schulz – żeby stawiać opór, sprzeciwiać się, przeciwstawiać się czyjejś woli. Nie posiadam tej siły przekonania, tej ciasnej wiary w słuszność mej sprawy, która jest do tego potrzebna”. O ile jednak jego sztuka stworzona wcześniej, kiedy miał pełną swobodę korzystania z własnej wyobraźni, była wyrazem uległości, o tyle obrazy namalowane w sytuacji skrajnego ucisku świadczą o niezachwianym poczuciu wolności. Czy był w stanie kontrolować pociągnięcia pędzlem, nie pozwalając, by strach zwiódł jego palce? Czy potrafił zachować godność, a nawet dopuścić się nieposłuszeństwa? Kula wystrzelona w listopadzie 1942 roku odebrała Schulzowi życie, ale nie zakończyła jego historii. Niemal 60 lat po zabójstwie stworzone przez niego malowidła ścienne – świadkowie ludzkiego okrucieństwa – zostały w cudowny sposób odnalezione. Kilka miesięcy później izraelscy agenci posługujący się przekupstwem, technikami szpiegowskimi i immunitetem dyplomatycznym odłupali malowidła od ścian willi i potajemnie wywieźli ich fragmenty do Jad Waszem – bodaj jedynego muzeum na świecie, dla którego nakaz pielęgnowania pamięci jest imperatywem narodowym i religijnym zarazem. Wywołany tym międzynarodowy skandal i wejście na teren rywalizacji martyrologicznej przywróciły zainteresowanie życiem Schulza i trafiły w samo sedno żydowskiej i europejskiej pamięci o Holokauście (pokazując, jak Zagłada może stać się przedmiotem Realpolitik) oraz dyskusji o politycznych konsekwencjach tego, kto sprawuje kontrolę nad spuścizną historyczną. Niniejsza książka jest próbą podążenia za tymi malowidłami – ostatnimi śladami zaginionego świata – ku wielu wymiarom życia doczesnego i pośmiertnego Brunona Schulza, opartą na najnowszych ustaleniach badaczy, kwerendzie archiwalnej, wywiadach (przeprowadzonych w Polsce, Ukrainie i Izraelu) oraz rozproszonych listach i wspomnieniach.

Książkę zamówić można na kulturalnysklep.pl, ebook na publio.pl