ANIA

10 października 2022

"ANIA" - biografia Anny Przybylskiej

Udostępnij post
ANIA

Pięć lat temu wydaliśmy pierwszą, autoryzowaną przez rodzinę biografię Anny Przybylskiej. Od śmierci aktorki minęło już osiem lat.

5 października minęła dokładnie ósma rocznica śmierci Anny Przybylskiej, która zmarła po ciężkiej chorobie w wieku 35 lat. 7 października na ekrany kin wszedł film dokumentalny „ANIA” w reżyserii Krystiana Kuczkowskiego i Michała Bandurskiego. Natomiast pierwszą, autoryzowaną biografię Anny Przybylskiej napisali dziennikarze „Gazety Wyborczej Trójmiasto”: Grzegorz Kubicki i Maciej Drzewicki.

książka ANIA

Łobuziara z urodą nastolatki i głosem Jana Himilsbacha, w zasadzie nie musiała niczego grać. Pojawiła się w polskim kinie znikąd i od razu stała się fenomenem: przed kamerą bardziej naturalna od szkolonych aktorek, utożsamiała „polski sen lat 90.” – była idealną dziewczyną z sąsiedztwa, która trafiła na okładki magazynów i do telewizji w szczytowych godzinach oglądalności. Ania Przybylska została „Królową Serc” w kraju, w którym ludzie sukcesu – zwłaszcza „piękni i młodzi” – nigdy nie mają łatwo.
Była sympatyczną Marylką ze Złotopolskich, ale też dziewczyną z rozkładówki „Playboya”. Raz mówiła, że nie ma pomysłu na życie poza aktorstwem, innym razem – że na pierwszym miejscu jest rodzina. Długo nie miała szczęścia w miłości, lecz ciągle była zakochana.
Spieszyła się momentami tak, jakby czuła, że to wszystko może zbyt długo nie potrwać. Jakby wiedziała, że szybko musi zawierać związek, zakładać rodzinę, urodzić dzieci, by zdążyć się jeszcze tym wszystkim nacieszyć – opowiadają w książce jej bliscy.

Autorzy biografii ponownie porozmawiali z mamą Anny Przybylskiej – Krystyną Przybylską, która opowiedziała m.in. o emocjach, które towarzyszyły jej przy oglądaniu filmu i o tym jak ważna jest dla niej biografia córki.

Maciej Drzewicki, Grzegorz Kubicki: Film wchodzi na ekrany kin osiem lat po śmierci Ani. Rozumiemy, że takie rany jak odejście córki się nie zabliźniają, ale z czasem każdy na swój sposób uczy się z nimi żyć. A dla pani taki dokument – oprócz wzruszeń i wyjątkowej magii obcowania z bliską osobą, którą może dać film – to także sypanie soli na otwartą ranę.
Krystyna Przybylska: To nie tak. Jestem szczęśliwa, że mogę zobaczyć Anię na tych archiwalnych filmikach. Dla matki to coś cudownego, niezwykłego, wyjątkowego. Wiem, o czym mówicie, ale ja jeszcze nie przeżyłam żałoby, nie jestem nawet tego blisko. Kiedy wyszła biografia Ani – wspaniała książka, bardzo dla mnie ważna, do której wracam często do dziś – myślałam, że to może zakończy okres żałoby. Ale byłam naiwna. To się nie kończy i pewnie nigdy nie skończy. (…)
Jest książka o Ani, teraz jest film i na tym chciałabym zakończyć, teraz chciałabym już odpocząć. Książka jest mi bardzo droga, to cała Ania. I jej historia opowiedziana od początku do końca, od pierwszego do ostatniego dnia. Jest tam wszystko. Film skupia się na Ani-matce i partnerce. Też jest piękny. I bardzo osobisty.
– Cały wywiad możecie przeczytać TUTAJ.